Jakiś czas temu próbowałem swoich sił w projektowaniu tzw. tribali. Moje zainteresowanie nimi wzięło się z wcześniejszej fascynacji plecionkami celtyckimi i skandynawskimi (myśle, że i temu zagadnieniu poświęcę niejeden wpis). O ile jednak przy projektowaniu motywów celtyckich konieczna jest duża dyscyplina i precyzja (poszczególne elementy muszą przeplatać się w określony sposób) o tyle w tribalach można pozwolić sobie na pewną dowolność. Poniżej przedstawiam dwa zoomorficzne tribale, które powstały z myślą o tatuażach.





Coraz bardziej podoba mi się Twój blog :) Niedawno “nawrociłeś” mnie na ambigramy a teraz pokazujesz tribale. Nigdy mi się one nie podobały – jakieś wzorki wytatuowane na ciałach, ale tym owadem pokazałeś, że to jednak coś więcej – naprawdę mi się podoba. Skorpion tez jest ok, ale nie przebije owada :) Muszę poczytać więcej o tribalach – dzięki